czwartek, 16 sierpnia 2018

Kaito Havilliard

 Ksywka: Kai, Ptaszyna a nawet Kicia - z czego dwa ostatnie słyszy głównie od klas trzecich i czwartych.
Wiek: 18 lat
Narodowość: Francuz norweskiego pochodzenia, urodzony w Wersalu.
Orientacja seksualna: trudno powiedzieć. Ma coś z aseksualności, jednak to nie jest do końca to, co określałoby jego orientację. Jeśli chodzi o pociąg romantyczny, jest obojętny z jaką płcią wda się w kontakt.
Urodziny & Znak Zodiaku: dwudziestego czwartego maja, bliźnięta
Klasa: II B
Klub: aktualnie nie uczęszcza do żadnego. Zaraz po lekcjach woli zniknąć w domu i zaszyć się w swoim ciemnym pokoju.
Miejsce zamieszkania: do dodania
Charakter: Kaito to dość specyficzna i na swój sposób nietypowa osoba. Dąży do stworzenia próżnego i mylnego wizerunku o sobie, choć paradoksalnie może ukazywać zupełnie coś przeciwnego. Przez wielu uważany za psychopatę, a mało kto wie, co tak naprawdę jest powodem jego nietypowego zachowania. Otóż młody Haviliiard choruje na schizofrenię. Choroba rozwinęła się już w wieku niespełna sześciu lat spowodowana znęcaniem się starszego brata. Sprawiła, że Kaito od dziecka czuł się jak ktoś obcy; nie zbliżał się do innych dzieci ze wzajemnością, co odbiło głębokie piętno na jego delikatnej psychice i podobnie jak u osób z rozdwojeniem jaźni wykształciły się dwa główne skrajne zachowania.
Początek znajomości z nim jest trudny i niekiedy niemożliwy do przejścia, gdyż trzyma ludzi na dystans - w czasami bardziej, a czasami mniej widoczny sposób. Z jednej strony w ogóle nie przejmuję się ludźmi, a z drugiej ma zapędy do bawienia się innymi. Tak ciągnie dialog, że rozmówca parokrotnie potrafi zmienić zdanie; jego siła perswazji i zdolność manipulowania innymi jest niewiarygodna, z łatwością pociągnie za sznurki i owinie sobie ciebie wokół palca. Spostrzegawczy i inteligentny; zapamiętuje rzeczy i szczegóły, o których inni nie pomyśleliby, co dobrze wykorzystuje na wiele rozmaitych sposobów. Znany lub kojarzony z pozbawionej emocji postawy: znudzonym wyrazie twarzy i lakonicznych odpowiedziach, jakby mowa dużo go kosztowała. Nie lubi rozmawiać o sobie; odczuwa wielki dyskomfort, kiedy ma rozmawia o swoich uczuciach, dlatego unika tematów związanych z jego osobą na wszelkie sposoby, cały czas uciekając przed swoimi problemami. By nie obciążać innych, często odwraca się od rzeczywistości nawet na całe tygodnie i żyje we własnym świecie uczuć i nastrojów. Podczas takiego stanu psychicznie przeżywa prawdziwy chaos, a fizycznie staje się melancholijny, otępiały i zobojętniały na swój ból jak i na większość otaczających go bodźców. Jakby żył bez świadomości. Dzieciak jest w stanie wyjść na ulicę z zakrwawioną twarzą i wmawiać innym, a przede wszystkim sobie, że nic mu nie jest. Tutaj pojawia się kolejna wyraźna cecha powodująca poważne odrzucenia do jego osoby i nieprzyjemne myśli czyli mitomania. Początkowo drobne kłamstewka uważał za świetny sposób zwrócenia na siebie uwagi, choć był wystarczająco dorosły, by wiedzieć co to ze sobą niesie; ale on wolał się bawić ludźmi wokoło. Teraz patologiczne kłamstwa, których już nie odróżnia od prawdy non stop zaśmiecają umysł nie tylko jego, ale i osobom z jego otoczenia.
Choć do świata zewnętrznego podchodzi z rezerwą, wewnętrznie bardzo go przeżywa, a więc jak się okazuje, Kaito to delikatne i cholerne wrażliwe stworzenie, które ucieka przed czymś, co go przytłacza. A więc bardzo łatwo jest go zranić, złamać. Krzyki źle na niego działają, dlatego podczas nawet najzwyklejszej kłótni z kimś wygląda na psychicznie niezrównoważonego. Krzyczy, płacze i śmieje się jednocześnie, innymi słowy - ulega emocjom jakie się w nim cały czas gromadziły. Jest jak dziecko, które uciekło z laboratorium i nie wie nic o otaczającym go świecie. Ostrożny i niesamowicie łatwo go spłoszyć. Wystarczy coś nagłego i głośnego, a jasnowłosy może paść na zawał. Nagła i nieznana sytuacja z łatwością wywołuje panikę - zwłaszcza gdy nie jest w stanie odróżnić omamów od rzeczywistości. Na tym etapie jasnowłosy może stać się zupełnie nieosiągalny, gdyż łatwo popada w alienację, a zmagając się z wyczerpującym poczuciem bezsilności, pogrąża się w chorobliwy samo-wstręt.
Mimo tej nienormalnej otoczki jaką się zakrywa (o dziwo) nie brak mu umiejętność nawiązania ciepłych relacji z innymi. Po głębszym zapoznaniu się z nim, albo po prostu zrozumieniu jego skomplikowanego umysłu, okazuje się być wiernym i nadzwyczaj ciekawskim towarzyszem. Zachowuje się niekiedy jak szczeniak, często nazywano go uroczym. Uwielbia pieszczoty, kocha siedzieć pod kocem, w ciepłych miejscach, przytulać się i - co nietypowe - czuć na sobie ciężar drugiej osoby... albo po prostu bliskość, którą tak cholernie pragnie i paradoksalnie się boi. Uśmiech na twarzy to coś niespotykanego, a jednocześnie częstego. To prawda, że nie przyzwyczaił się jeszcze do okazywania głębszych uczuć, a czasami nie ma pojęcia, jak ma się zachować - zdarza mu się przepraszać za coś, czego nie zrobił, gdy sytuacja tego nie wymaga czy dobić leżącego. jednak chętnie słucha i rozumie ból przyjaciół. Nie potrafi pomóc, ale identyfikuje się z czyimś cierpieniem lub częściowo przyjmuje go na siebie. Idealnie pasują tu słowa: „Kiedy nie będzie kogo winić, możesz winić mnie, nie mam nic przeciwko” - z którymi zapozna się każda bliższa mu osoba. Bliższe relacje i przywiązanie - na to należy uważać, albowiem, gdy się w końcu otwiera, to bardzo gwałtownie i całkowicie, bez żadnych oporów. Niesamowicie szybko przywiązuje się do zaufanej osoby, co nie zawsze jest czymś dobrym. Ma tendencję do skupiania się tylko na ukochanej osobie, a utrata takowej persony uderza w niego jak rozpędzona ciężarówka niszcząc go tylko psychicznie.
Cechą, której nikt się po nim nie spodziewa jest bezczelność, która nie zna granic. Jest w stanie napluć w twarz dosłownie każdemu. Osiemnastolatek może się pochwalić również ogromną szczerością… taką do bólu, prosto z mostu. Coś go irytuje? - od razu to z siebie wyrzuca, marudzi ile wlezie, najpierw mówi, potem myśli. Nie raz kogoś zranił nieprzemyślanym słowem, kiedy pod wpływem emocji powiedział o kilka dużo. Tracił przez to każdego, z kim wpadł w lekka sprzeczkę. Czy jakoś się tym przejął? Na pewno pluł sobie w brodę za własną głupotę. Rzadko kiedy obchodzi go czyjeś zdanie (zwłaszcza na jego temat), dzięki czemu jest zagorzałym indywidualistą; praca z grupą idzie ciężko ze względu na niezależność i upartość. Niełatwo jest mu coś wmówić, nawet jeżeli się myli.
Aby w pełni poznać Kaito nie potrzeba żadnych cudów na kiju, chociaż wraz z jego osobą powinna być dołączona instrukcja, jednak kto wie czy nawet ona by pomogła?
Aparycja: na nieco pociągłej twarzy z zaznaczonymi kośćmi żuchwy i szpiczastym nosem rysują się łagodne rysy i delikatne, beznamiętne usta wykrzywione niekiedy w szaleńczym uśmiechu. Tęczówki - choć na pierwszy rzut oka nie widać - przyciągają największą uwagę w całym jego nudnym wyglądzie. Te błyszczące kulki to paleta wszelakich jasnych kolorów; wiecznie znudzone niekiedy przybierają odcień chłodnych szarości, a raz pojawią się w nich przebłyski błękitu, o ile całe się tak nie zabarwią. Głowa Kaito to gniazdo gęstych, mięciutkich w dotyku, jasnych włosów ułożonych w wiecznym nieładzie. W słońcu wydają się platynowe, a niekiedy wręcz białe. Alabastrowe kosmyki podkreślają jasną, ale nie dramatycznie bladą cerę; lekko zaróżowiona, zaczerwieniona w takich miejscach jak kostki, nadgarstki czy kłykcie i cholernie delikatna - podatna jest na wszelkiego rodzaju siniaki i zadrapania. Na przedramionach i dłoniach zdobią ją blizny po kilku cięciach, a na prawym przedramieniu ma wyraźne ślady po szwach, kiedy przesadził z zabawą nożykiem. Nie brak mu również siniaków na żebrach. Wszystko przez brata, który w przypływie agresji wyżywa się na młodszym. Poza tym niemiłym akcentem, zdaniem niektórych ma ładny, nietypowy i nie do opisania zapach. Jak na swój wiek i płeć jasnowłosy nie jest wybitnie wysoki. Mierzy sobie sto sześćdziesiąt sześć centymetrów wzrostu i nie jest przesadnie umięśniony. Prawdzie mówiąc to sama skóra i kości. Nic szczególnego, dlatego jego ciało nie jest przystosowane do walk na pięści. Dużo lepszy jest w - jak głupio to nie zabrzmi - uciekaniu oraz w unikach. Waga pięćdziesięciu trzech kilo w żaden sposób nie obija się o skrajność, choć kościste dłonie czy niesamowicie wystające obojczyki, przywodzą inne myśli, resztą prawidłowe, gdyż chłopak przez mały apetyt ma problemy z utrzymaniem prawidłowej masy ciała. Swoją właściwie przeciętną figurę i kościste ciałko zakrywa swoją ulubioną częścią garderoby czyli luźnymi, zawsze większymi o rozmiar bluzami, jako że uwielbia się w nich topić i sprawiać wrażenie choć trochę grubszego. Choć jego styl można uznać za nudny i monotonny, gdyż jego szafa wypełniona jest po brzegi ubraniami w ciemnych odcieniach czerni, szarości, granatów, to w jego ubiorze nigdy nie zabraknie kolorowego akcentu w postaci wiecznie noszonych czerwonych trampek kończących się przed kostkami. Naprawdę, te buty powinny dawno pójść na śmietnik.
Zauroczenie: miłość - coś, czego nigdy tak naprawdę nie doświadczył, dlatego boi się zakochać, a raczej zostać wykorzystanym.
Chłopak/Dziewczyna: -
Przyjaciele: Kai jakoś nigdy nie był typem, który przyciągał do siebie ludzi. Na razie nie zna nikogo na tyle, by bezmyślnie nazwać go przyjacielem.
Wrogowie: lista tak samo pusta jak ta powyżej.
Zainteresowania: będąc dzieckiem odkrył swoje zamiłowanie do sztuki - zwłaszcza przekładanej na nuty. Dzięki długim, szczupłym palcom jest stworzony do gry na fortepianie, niestety prócz pojedynczych lekcji w domu, nic więcej w tym kierunku nie zrobił. Lekkie, elastyczne ciało i niesamowite poczucie równowagi pozwoliły mu szybko opanować jazdę na rolkach i łyżwach. Są to jego ulubione sporty, a przez podobieństwo, może się nimi cieszyć trzysta sześćdziesiąt pięć dni w roku. Chłopak jest również prawdziwym fanem filmów i seriali. Kinematografią zaczął interesować się już w wieku sześciu lat, a zamiłowanie nie opuściło go do dziś. Jest w stanie oglądać zdjęcia, dopóki nie oderwie go zmęczenie.
Rodzina:
- Marc Haviliard - ojciec, czterdziestoośmioletni architekt często pracujący w terenie; w domu przebywa głównie w weekendy. Z młodszym synem nie rozmawia prawie w ogóle, omija szerokim łukiem, wstydząc się go, a jego problemy ma głęboko w poważaniu i mało wie cokolwiek na ich temat. Jedyne co się dla niego liczy to wyniki w nauce. Za najlepsze, mężczyzna poklepie Kaito po ramieniu, za troszkę gorsze zrobi awanturę stulecia. Nie krępuje się przed zwyzywaniem chłopaka od sierot i nieudaczników, przed wywaleniem z domu, a nawet uderzeniem. Mężczyzna wywiera na nim ogromna presję. Dzięki bogom, że ma pojętną głowę i nie musi ślęczeć nad książkami po nocach.
- Airi Havilliard - niepracująca matka od zawsze zajmująca się domem i wychowaniem dzieci. To właśnie z nią chłopak miał najlepsze kontakty, dopóki nie popełniła samobójstwa w wieku czterdziestu lat bez żadnego powodu, a przynajmniej bez żadnych znanych rodzinie. Wspaniała kobieta, która zdążyła nieco nauczyć Kaia gry na fortepianie i posługiwać się kilkoma językami. Po jej utracie chłopak w kółko nuci ten sam utwór, a sama nieżyjąca już rodzicielka często jest jedną z niechcianych jaw, będących skutkiem odstawienia leków.
- Izaak Havilliard - starszy o trzy lata brat, który przez problemy psychiczne Kaito teoretycznie sprawuje nad nim opiekę. A teoretycznie dlatego, iż Kai Izaaka rzadko kiedy widuje w domu, dlatego uważa go za martwego i często o nim zapomina. Jedynie, kiedy się pojawia wszystko wraca do normy. Jest to jedyna osoba, z którą chłopak rozmawia jedynie w kłótni, a nie rozmawiają często i nie dogadują się tak, jak to z pozoru często wygląda. Starszy Haviliard często wyżywa się na młodszym, karze za byle bzdurę jak psa, dlatego Młody odczuwa niewyobrażalny strach przed tym człowiekiem.
  Lubi: jako że osiemnastolatek to skryty pieszczoch, uwielbia, gdy mizia się go po głowie, włosach, okolicach karku i szyi. Ponad wszystko ubóstwia słonecznik (najlepiej prażony lub w karmelu) i sorbety arbuzowe, z mango i pomarańczy. Jego ulubioną porą roku jest wczesna jesień, a więc można wywnioskować, że lubi chłodniejsze i deszczowe dni. Bo kto by nie chciałby spędzić ulewy w domu przy kominku, popijając gorącą czekoladę (dla Kaito specjalnie ze słonym karmelem)?
Nie lubi: Pan Zrzęda zdecydowanie nie przepada za przesadnym bałaganem; od dziecka uczono go żyć schludnie. Nie jest fanem ostrych i gorzkich smaków, skrajnych temperatur i co najważniejsze w letnie dni - opalenizny; słońca unika jak ognia, byle chociaż trochę nie zbrązowieć. Jest również zagorzałym przeciwnikiem komedii romantycznych. Jeśli chodzi o ludzi, nie jest w stanie znieść pustych i narcystycznych osób. Jako że sam nie wychyla się z cienia, zdecydowanie woli typ osób, które nie robią wszystkiego dla bycia na pierwszym planie.
Inne:
- ma zaburzenia pamięci. Bywają sytuacje, że nie pamięta czegoś sprzed sekundy, poprzedniego dnia, a także osób czy poszczególnych miejsc. Do kompletu dodajmy jeszcze zaburzenia odżywiania - niegdyś chorobliwy jadłowstręt, teraz - na szczęście - tylko zmniejszony apetyt;
- czasami (czyt. codziennie) nuci, a nawet podśpiewuje, nieważne, czy publicznie, czy w samotności. Zdarza mu się robić to nawet nieświadomie;
- warto wspomnieć, że pali papierosy, w celu zniwelowania stresu, który stosunkowo często odczuwa;
- jedną z notorycznych czynności jakie można u niego z łatwością zauważyć, to zabawa ostrymi przedmiotami lub balansowanie na krawędziach budynków, murach czy barierkach. Jest to jedno z ulubionych zajęć w jego nudnym życiu - przejdzie po nich bez zachwiania się;
- dzięki mamie potrafi kilka języków. Francuski, norweski i angielski to dla niego pestka, natomiast dla czystej zabawy uczy się ruskiego i japońskiego.
Inne zdjęcia: -
Steruje: Aoussi. [howrse.pl] | 61536127 [GG]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Theme by Bełt